6! (tak Mrówa, tak ;) )
Jak powszechnie wiadomo - najbardziej szara, stroniaca od ludzi i
niewidoczna postacia kazdego zlotu jestem ja :) - wiec nie moge sie
rozpisywac, bo bym sam siebie zdyskredytowal.
Eva, Jarek - juz ludzicha napisaly - kameralnosc (madre slowo) - najwieksza,
bezapelacyjnie na plus, wyrozniajaca cecha Waszego 'dziecka'.
Ja wiem, ze mozna narzekac na frekwencje, ze malo, ze zawiedli, ze dIDZEJ
kosztowal wiecej niz wplywy z tiketow - ale tego mi brakowalo.
Nie zebym Zbycha zloty nazywal zepsuta dekadencja i gigantomania - ale
cichsza muzyka, echo tloku, staly sie same z siebie plusami.
Wlasnie - dIDZEJ - matkie, ci to musza zarabiac lepiej niz ksieza, czy
ginekolodzy-lapownicy ;) Faktem jest, ze przez caly zlot nie dal nam facet
posluchac nawet jednego remixu i az 2 i pol covera (tyle sie z Darkiem
doliczylismy) - ale i tak muzycznie nie mozna liczyc tego za minus.
Przynajmniej raz puszczony koncert mial mozliwosc wybrzmienia od A do Z. Ok,
ok - stosunek przerywany z Loreley na dlugo odbijac mi sie bedzie czkawka,
ale vis maior - nic sie nie poradzi.
Browar tani; miasto przypominajace jak zadne inne - moje; ekipa, mimo ze
zdecydowanie przypominajaca mi, ze nie mam juz 18tu lat - przednia;
najdluzej trwajaca imprezka w calej chyba historii (moze POPMalt VI/07 trwal
dluzej); cala akcja baletowa pod okiem i jednoczesnie nie grozaca mi
wywleczeniem sila na parkiet; Acr wozacy ze soba kilogramy wypranej celulozy
(legitka); darkowa koszulka 'ala plachta na Panne Anne'; pociagi widma;
pani, ktora niektorzy znaja tylko ze splywu; uczynna barmanka i podejrzanie
cienka whisky; 'nowa wznosi sie fala' Korczaka w postaci anegdoty Biesiady o
mysteriu¶nym potomku - kwintesencja, tradycja, malina.
Tylko Evcia taka smutna... :* (Jarek tez - ale bez emotikonki ;P
Dziekujemy!
pare zdjatek:
www.wlb.vectranet.pl/~wiercioc/page_17.htm
calosc to moze bym do Patryka poslal na plytce?
daj znaka whattdajafink.
pozdro, Wiercioch
[Non-text portions of this message have been removed]